Ginące rzemiosła dawnych mistrzów
Filcownik - mistrz wełny i filcu
Filcownik to rzemieślnik, który z luźnej, owczej wełny potrafi zrobić zwarty, ciepły i wytrzymały filc – materiał bez jednego szwu, odporny na chłód i wilgoć. Przez tysiące lat z jego wyrobów powstawały kapelusze, buty, okrycia i maty izolacyjne. Dziś filcownik rzadko pracuje w cechowym warsztacie, częściej spotkamy go na pokazach, w muzeach i pracowniach rękodzieła.
Filcownik dawniej – z wełny powstaje „zbroja na chłód”
Podstawą pracy filcownika była wełna, najczęściej owcza. Trzeba ją było oczyścić, rozczesać i ułożyć cienkimi warstwami „na krzyż”. Potem przychodził czas na właściwe filcowanie: wełnę polewano ciepłą wodą z mydłem, ugniatano, rolowano na matach i dociskano, aż włókna zaczynały się trwale splątywać. Ciepło, wilgoć, tarcie i nacisk zamieniały puszyste runo w zwarty, sprężysty płat filcu. Zależnie od potrzeb mógł być cienki jak tkanina lub gruby jak mata chroniąca przed zimnem.
Doświadczony filcownik po samym dotyku rozpoznawał jakość wełny i potrafił dobrać ją tak, by uzyskać filc miękki, elastyczny albo twardy i odporny. Z filcu powstawały kapelusze, walonki, okrycia, dywany, wkładki do butów i elementy uszczelniające drzwi czy ściany. W miastach filcownicy współpracowali z czesalnikami i farbiarzami, na wsi często sami barwili, wykańczali i zdobili swoje wyroby.
Filcownik dziś – rękodzieło, pokazy i warsztaty
Rewolucja przemysłowa przeniosła filcowanie do fabryk, gdzie maszyny do walcowania i igłowania włókien przyspieszyły pracę i obniżyły koszty. Małe warsztaty zaczęły znikać, a klasyczny filcownik stał się rzadkością. Mimo to zawód nie umarł – zmienił tylko skalę i funkcję. Współczesny filcownik to najczęściej rękodzielnik wytwarzający krótkie serie kapeluszy, toreb, paneli akustycznych czy dekoracji, łącząc tradycyjne „mokre” filcowanie z nowoczesnymi narzędziami.
Dotknąć Tradycji
Drugie oblicze filcownika to edukator. Podczas rekonstrukcji historycznych, jarmarków rzemiosł i zajęć muzealnych pokazuje, jak z luźnej wełny powstaje zwarty materiał, zaprasza dzieci i dorosłych do rolowania płatów i obserwowania, jak zmieniają się pod dłonią. W ten sposób filcownik pozostaje żywą częścią kultury – uczy cierpliwości, szacunku do materiału i pokazuje, że ciepło można „utkać” nie tylko na drutach, ale też poprzez rytmiczną pracę rąk.